
Marie to dość ekscentryczna młoda kobieta, prowadząca sklep w szkockim Edynburgu. Niewiele osób jednak wie, że Marie jest wiedźmą z krwi i kości, która na podstawie kontraktów z duchami zamieszkującymi każdy skrawek naszego świata, może używać ich magicznych zdolności w każdej potrzebie. W końcu pewnego zwykłego dnia Kościół Londyński, który jako nadzorca “legalnych” wiedźm i czarodziejów, przydziela Marie zadanie - ma ona zaopiekować się i nauczyć magii Theo, niepozornego młodzieńca, który urodził się z potężną mocą, która jest jednocześnie jego przekleństwem.
Na początku czytania Wiedźmy można odnieść wrażenie, że będzie to kolejny Hogwart, tylko z jedną, dość negatywnie nastawioną do faktu nauczania profesorką. Na szczęście ta opowieść pokazuje nam, że nie wszystko jest czarno-białe, a fasada człowieka ma czasami podłoże, o którym nie mamy pojęcia. Marie z początku jest opryskliwa i dumna, a do Theo podchodzi tylko z przymusu. Theo z kolei zaczyna jako przestraszona mysz, chowająca się przy każdej okazji, a tak naprawdę to osoba poszukująca w tym świecie swojego miejsca i odrobiny miłości. Od razu uprzedzam, nie, to nie romans, Wiedźma bardziej nadaje się pod popularny motyw “found family”, czyli odnalezienia rodziny tam, gdzie się jej nie spodziewamy i w ludziach, którzy tą rodziną wcale biologicznie być nie muszą.
Świat w tej mandze to mniej-więcej czasy współczesne, w końcu Theo i Marie korzystają z czajnika elektrycznego lub jeżdżą taksówką, ale przez umiejscowienie akcji w Edynburgu, a momentami w Paryżu, już po pierwszych stronach czuć nutkę średniowiecznej magii. Magia w tym świecie także jest ciekawie przedstawiona - ludzie sami z siebie magii nie są w stanie używać, a jedynie “negocjować” jej użycie z duchami. Te z kolei nic za darmo nie zrobią, a zależnie od siły i pochodzenia danego ducha, stworzenie to może zażądać od czarodzieja bardzo różnej zapłaty - od trywialnych złotych monet, przez alkohol czy cenne przedmioty, po rzeczy, które dać możemy tylko raz.

Pejzaże rustykalnej części Szkocji, wnętrza ogromnych zamczysk czy ogrody pełne kwiatów zachwycają, szczególnie, że kreska Johna Tarachine jest bardzo szczegółowa. Polskie wydanie zostało także wyjątkowo potraktowane pod względem obwoluty - papier jest tu przyjemny w dotyku i pozbawiony klasycznej warstwy folii, co nadaje wrażenia, jakbyśmy trzymali w dłoni mangę starszą, niż faktycznie jest.
Sama historia skupia się głównie na dwóch ścieżkach - okiełznania mocy Theo oraz historii i pochodzenia Marie. Oczywiście, w trakcie pojawiają się inne, ciekawe postacie, w tym osoby pragnące mocy Theo dla siebie lub, co gorsze, śmierci chłopaka. Na to jednak ani Marie, ani nowo poznani przyjaciele młodzika ze szkoły magii, nie pozwalają, co przekłada się na pięknie ilustrowane sceny magicznych walk.

Dla kogo jest ta manga? Dla osób lubiących fantasy w nowoczesnym wydaniu, dla tych, który nie chcą bawić się w długie serie, lub dla amatorów ciepłych historii o tym, że dom jest tam, gdzie mamy ludzi, którzy nas akceptują. Jest to może krótka, ale bardzo przyjemnie wchodząca do głowy historia, które utwierdzi Was w fakcie, że dobro powraca.
Dane techniczne:
Tytuł: Wiedźma z Zamku Ostów
Tytuł oryginalny: Asami no Shiro no Majo
Autor: John Tarachine
Wydawca polski: Waneko
Format: ok. A5
Ilość tomików: 4, zakończona
Przybliżona cena: 25 zł/tomik
Tematyka: dramat, fantasy, romans, josei, zjawiska nadprzyrodzone